Na wygnaniuGalerie







Początkowo nie tak miało to wyglądać... Kirgizja była pierwszym krajem, który zdecydowaliśmy się zaatakować:) dlatego, że Polacy nie potrzebują doń wizy. Poza tym już sama nazwa pociągała nas tajemniczością i kolorytem zakątka Azji Centralnej nie tkniętego jeszcze cywilizacją...
Plan działania miał się dopiero pojawić na miejscu (uwielbiamy spontaniczność;)) Szybko okazało się jednak, że materia stawia opór, a postrosyjska biurokracja jest nadal żywa. Pocieszyliśmy się tym, że nawet nie ruszając się z Kirgizji nie jesteśmy w stanie zobaczyć wszystkiego co byśmy chcieli a i tak będziemy mieli wrażeń po dziurki w uszach:) Tym bardziej, że z nieba spadła nam ekipa z Bomberem:) i wolą zobaczenia czegoś więcej niż dzikie i odludne sztyty pasma Tien Szan... Bomber chyba nie ucieszył się z dodatkowego balastu, ale protestował bezgłośnie:) Dzielnie pokonał ponad 1900 km, nie cofając się (no, może czasem cofając;)) przed przełęczami powyżej 3000 m n.p.m. Po powrocie pozostał może mały niedosyt, że za szybko trzeba było wracać, ale ponoć niedosyt jest w niektórych sytuacjach wskazany:>

Oficjalna strona naszej wyprawy do Kirgizji: http://campeones.blox.pl







   Na wygnaniuGalerie